Życie codzienne

wtorek, 06 grudnia 2011

 

Nieodparcie słowo kolejność z koleją mi się kojarzy, a ta z wrocławskim wyłącznie dworcem. Dzisiaj znów staly na jednym peronie, na jednym torze, trzy pociągi. 

Tak sobie pomyślałam, że te dwa skrajne mogły być skomunikowane z czymś spóźnionym, i co by było, gdyby ten pan (albo pani, nie dyskryminujmy) z pociągu w środku zechciał być punktualny? Dla własnych przecież korzyści, bo kolacja mogła być w domu ciekawa. Albo co inne mogło go/ją pociągać. A tu dupa, nie ma wymijania, nie ma kolacji.

Bardzo mnie interesuje, czy maszyniści (maszynistki też) lubią wyprzedzać, autem oczywiście, i co wtedy czują?

 

A, widziałam też ładny i spóźniony pociąg do Szczecina, ze sprytną naklejką na jednym wagonie: "Wagon niedostępny dla pasażerów". No, wiem, czepiam się - to przecież proste stwierdzenie faktu było - zamknięty to i niedostępny. Tylko po co go wozić?

środa, 30 listopada 2011

 

Obrazek brzydki - jak Pistacja, czyli stacja, przy której maszynista coś mruczy niezrozumiale i jedzie dalej.

Mam pytanie - czemu intersiti kosztuje 9 zł, a interregjo 14 na tę samą trasę? Bo wygląda, że za to, że dodatkowe 5 zł płaci się za postój na pośredniej stacji. Nie-Pistacji.

czwartek, 06 października 2011

łaskotki

 

Kiedy w ciemnościach zaswędzi łydka, to przecież naprawdę może być:

kabel od słuchawek, psi ogon, żółw, mucha, roztocze,

łupież, piorun kulisty, przeciąg, pestka słonecznika, pyłek trawy,

w ostateczności babie lato, biedronka, człowiek, komar.

 

Nie ma się czego bać, nie ma się czego bać, nie ma się czego bać....

wtorek, 27 września 2011

 

Nie wymyśliłam tego, żeby nie było, to nie przez skojarzenie z ozorem lata (moim zdaniem ozór lata to upalny dzień nazajutrz po urlopie).

Że wyprzedaż mi lata, to akurat nieprawda. Tłumaczyłam klijętowi ostatnio, że naprawdę nieważna czcionka, żadna rasowa wyprzedażoholiczka nie przeoczy takiego napisu, choćby wisiał do góry nogami. A innym to i tak lata. Skracam sobie drogę przez galerię handlową i taką wypowiedź posłyszałam zza węgła,  a raczej zza obrotowych drzwi:) No i jeśli sobie coś tam nabędę, to chyba jednak ten hajneken.

piątek, 23 września 2011
środa, 10 sierpnia 2011
poniedziałek, 04 lipca 2011
sobota, 02 lipca 2011
piątek, 24 czerwca 2011

 

A że tam czasem coś zmyje czy zaleje? To symbolicznie tylko, bo czymże jest jakiś dach w obliczu wieczności. Oho, już widzę pierwsze symboliczne krople na szybie, a symboliczny wiatr wyje jak orkiestra grająca Pendereckiego...

sobota, 11 czerwca 2011

 

A może jednak matka?

 
1 , 2 , 3