sobota, 19 lutego 2011

Ale niektóre panny na premierach bywają o wiele częściej.

niedziela, 13 lutego 2011

 

Z okazji walentynek. Trochę stary to rysunek, ale jak dotąd nie przytrafił mi się lepszy. Nie wszystko, co stare, to złe. Stare buty są wygodne. Stare tostery są ładne. Stare psy są mądre. A stare rysunki, jak się je jakimś cudem znajdzie w kompie, potrafią także ucieszyć.

piątek, 11 lutego 2011

Z chęci, żeby cokolwiek się działo i żeby zmusić się do zrobienia czegokolwiek ponad to, co absolutnie i niezbędnie konieczne, bywa, że wynajduję sobie KONKURS. Pech zawsze chce, że przeterminowany lub już na finiszu. Zresztą, nie czarujmy się, nawet gdyby było pół roku do końca, to i tak bym go zostawiła do przemyślenia na 2 dni przed końcem, no, 3, bo trzeba dać szansę poczcie. Znaczy, teraz już nie, bo większość konkursów jednak I etap rozstrzyga baj net.

Z notatnika kolejnika, czyli kolejny obrazek z notesiku pociągowego:

Myślę, że idealna odpowiedź na konkurs satyryczny (fraszka, rysunek, zdjęcie) o tematyce wędkarskiej.

Konkurs organizował jakś dom kultury z miejscowości, w której nie ma nawet sklepu rybnego.

Sprawdziłam.

Ale ze względu na domniemany skład jury i domnianą zbiorową percepcję jury, a także troszeczkę na temat konkursu, narysowałam drugi obrazek.

 

 

 

 

Taki sobie pomysł.

Nie nagrodziłabym się nawet prenumeratą tegoż tygodnika:

http://tygodnik.fishing.pl/ więc znów zaoszczędziłam kilka złotych - brawo!

 

A wracając do piratów, bo właściwie to o tym chciałam: czy jak za pomocą abordażu linkiem pozyskam coś, czego za piniondze bym nie potrzebowała do życia, ale jak już mam za darmo, to wszystkim opowiadam, to czy naprawdę gwałcę portfel jakiegoś artysty?

Tak czy siak - wyobrażam sobie, że za parę lat trzeba będzie uważać podśpiewując coś pod nosem i przypadkiem nie fałszując, bo jakiś urzędnik posłyszy, użyje trakajditora i zażąda dokumentu potwierdzającego, że mamy prawo znać utwór, bo opłaciliśmy etc.

 

 

 

środa, 09 lutego 2011

Jeśli powiem, że widziałam film, to czy powinnam okazać:

a) bilet z kina

b) kartę biblioteczną

c) paragon z empiku, trafiku, kiosku, a może

d) dwóch obiektywnych świadków, którzy równie obiektywnie stwierdzą, że filmu nie posiadłam ani nie obejrzałam w sposób naruszający, nielegalny, niemoralny... etc.?

To nie powiem.

Ale nawiążę. Bo co z podkładaniem pomysłów? Bo film mnie zainspirował, nie ukrywam. A potem postanowiłam tu sobie To założyć, w imię walki z niesystematycznością i tymczasowym z dnianadzieńżyjstwem, niech coś ma potomność ze mnie (może tym razem nie zapomnę hasła).

Czasem sobie coś rysuję. Gdzieś tam czasem to umieszczam. Ale od dawna mi się nie chciało i tylko wymyślałam. Aż tu nagle cztery rysunki, normalnie, kurczę, impuls, byle jak, byle szybko, byle nie zapomnieć. Taki, o:

No, nie arcydzieło, ale chyba jasno widać, że był to imperatyw.

Zanim zaczęłam pisać, na chybił trafił z katalogu sobie wybrałam kategorię, hm, rozrywka? media? nie pamiętam, i raczej trafił, niż chybił, ponieważ...

http://remekdabrowski.blox.pl/resource/ustawka.jpg

(linkuję, bo jeszcze wolno)

I co teraz - plagiat? Ja myślę - INCEPCJA!

 

1 ... 6 , 7 , 8 , 9 , 10