czwartek, 06 października 2011

łaskotki

 

Kiedy w ciemnościach zaswędzi łydka, to przecież naprawdę może być:

kabel od słuchawek, psi ogon, żółw, mucha, roztocze,

łupież, piorun kulisty, przeciąg, pestka słonecznika, pyłek trawy,

w ostateczności babie lato, biedronka, człowiek, komar.

 

Nie ma się czego bać, nie ma się czego bać, nie ma się czego bać....

czwartek, 29 września 2011

 

Wszyscy chorzy dokoła, nie wiem, ile by trzeba, żeby wystarczyło... Eeeeee tam...

wtorek, 27 września 2011

 

Nie wymyśliłam tego, żeby nie było, to nie przez skojarzenie z ozorem lata (moim zdaniem ozór lata to upalny dzień nazajutrz po urlopie).

Że wyprzedaż mi lata, to akurat nieprawda. Tłumaczyłam klijętowi ostatnio, że naprawdę nieważna czcionka, żadna rasowa wyprzedażoholiczka nie przeoczy takiego napisu, choćby wisiał do góry nogami. A innym to i tak lata. Skracam sobie drogę przez galerię handlową i taką wypowiedź posłyszałam zza węgła,  a raczej zza obrotowych drzwi:) No i jeśli sobie coś tam nabędę, to chyba jednak ten hajneken.

niedziela, 25 września 2011
piątek, 23 września 2011
czwartek, 22 września 2011
czwartek, 15 września 2011
sobota, 10 września 2011
środa, 31 sierpnia 2011

 

CZEGO? się pytam?...

 

Może to hasło powinno brzmieć po prostu: WIĘCEJ! przecież wtedy nie byłoby problemu z rozliczeniem się po kadencji.

Jeśli jest mniej pracy, to jest więcej bezrobotnych; mniej pociągów - więcej wściekłych pasażerów i tak dalej.

 

Myśleli, że to burza mózgów, a to może pralka wirowała.

:)

wtorek, 30 sierpnia 2011

 

Naprawdę ręce opadają, np. jak się usłyszy coś takiego:

 

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10