sobota, 25 czerwca 2011

Ba, i dla doznań ekstremalnych taki nie musi nigdzie wyjeżdżać, w jakieś Himalaje czy na Śnieżnik.

piątek, 24 czerwca 2011

 

A że tam czasem coś zmyje czy zaleje? To symbolicznie tylko, bo czymże jest jakiś dach w obliczu wieczności. Oho, już widzę pierwsze symboliczne krople na szybie, a symboliczny wiatr wyje jak orkiestra grająca Pendereckiego...

piątek, 17 czerwca 2011
środa, 15 czerwca 2011

 

Też bardzo lubię gugltranslejtera.

Wpisałam najpierw po polsku "kupa roboty". GT rozpoznał to jako suahili, no trudno, powiedziałam mu, że jednak to po polsku. Kazałam przetłumaczyć na chiński uproszczony.

Wyszło to: 堆工程.

Że każde działanie trzeba sprawdzić, no to, dawaj, w tył. I wyszło:

Tłumaczenie (chiński > polski) Reaktora.

 

Jak kto nie wierzy, polecam. I może lepiej uważać na tych... robot...ników. 

sobota, 11 czerwca 2011

 

A może jednak matka?

czwartek, 09 czerwca 2011

 

Ludzie lubią znaki (no, sygnalizatory jednak nie). Więc jeśli wyobrazimy sobie, że majowe, czerwcowe, letnie po prostu powietrze pełne jest takich zanoszonych westchnień do... kogo? Jakiegoś Wszechmózgu? to musi to skutkować tegoż Wszechmózgu burzą. Ach, i to napięcie w oczekiwaniu...

wtorek, 07 czerwca 2011
sobota, 04 czerwca 2011

 

Dlaczego by raz nie zrobić tego inaczej? Nie wolno iść/wolno stać. Bo normalnie jest tak: nie wolno stać/wolno iść. W każdym razie ostatnio zrozumiałam, że zastanawianie się nad komunikatami nie ma sensu, a nawet może szkodzić. Zastanawiałam się bowiem, dlaczego jeden pan kierowca mając czerwone światło na pasie "prosto" znienacka skręcił w lewo. Otóż pewnie dlatego, że w prawo też miał czerwone. A w lewo nic mu nie zabraniało, bo nikomu nawet do głowy nie przyszło, że komuś by się chciało zawracać, skoro już pobył w korku pół dnia.

No i gdybym się dłużej o pół sekundy zastanawiała, to byłyby to moje ostatnie sekundy. Pozdrowienia dla pana kierowcy z czarnego audi za niezatarte przez kilka dni przeżycie.

piątek, 03 czerwca 2011
środa, 01 czerwca 2011