czwartek, 31 marca 2011
piątek, 25 marca 2011

Jakby mi ktoś zrobił... no, nie wiem właśnie, co. Pomijam, że wystarczy wobrazek kliknąć prawym przyciskiem myszki i zaznaczyć "pokaż w nowym oknie/karcie", wtedy jest cały, to nie jest istota rzeczy.

Po pierwsze, statystyki wyświetleń mojego blosia są smętne, po drugie, toż to rysunki, parę kresek, i to mocno niedosłownych, z założenia bazgrołowatych, notatki pociągowe (słowo pociąg jest nacechowane! ostrożnie!), po trzecie... chyba to komplement? A jeśli to zrobiła maszyna, a nie człowiek? To chylę czoło przed inteligencją, patrz: Inteligentna maska.

No i teraz co? Mam tu zrobić dostęp od lat 18? A to nie przysporzy mi czasem (nieletnich) użytkowników? Jak wiadomo, leżącym na wierzchu nikt się nie interesuje, za to zapiętym, o, przepraszam, zamkniętym...

 

 

 

czwartek, 24 marca 2011

 

Po pierwsze, wytłumaczę może, czemu mi się nie chce dopracowywać rysunków. No, dlatego właśnie, bo mi się nie chce. Po drugie, pismo podobno świadczy o człowieku. Niedługo będzie tak, że umiejętność pisania będzie coś tam świadczyła. A to, co tam jest napisane, jakaś treść; a co to za różnica!?

wtorek, 22 marca 2011
sobota, 19 marca 2011

Te wszystkie inteligentne przedmioty, narzędzia i zjawiska; być może coś takiego jak inteligentna maska akurat nie istnieje, a mnie się tylko tak wymyśliło, skąd mam wiedzieć, w pracy mam - legalnego! - fotoszopa sprzed kilku lat - w każdym razie one są zawsze, te narzędzia, mądrzejsze ode mnie, to baaardzo onieśmiela. Trzeba się jakoś bronić, no.

 

Któregoś dnia przyszło mi do głowy, żeby poprowadzić notatki z czytelnictwa pociągowego, ograniczonego tylko do przedziału, w którym jadę. Czyli do 32 osób, częściowo tych samych (dojeżdząjący do W-wia), częściowo pojedynczych (jednorazowi podróżnicy).

Wtedy odnotowałam - 32 miejsca, 31 obecnych, czytają dwie. Jeden pan - Murakamiego, ja - gazetę. Dokładnie wiem, bo przeszłam przez cały przedział, żeby zamknąć czeluść międzywagonową.

Następnego razu, kiedy było znów co odnotować (bo siebie postanowiłam nie liczyć), na 30 obecnych większość czytała, tylko 2 panów spało. Różne rzeczy - kryminał, gazety, kolorowe pisemka, podręczniki, notatki i "Good Night, Dżerzi".

Potem uznałam, że skoro w polu widzenia znów mam wszystkie osoby czytające, to mało prawdopodobne jest, że pozostałe, ktorych nie widzę, śpią lub robią co innego. I że w zasadzie moje obserwacje i tak są pozbawione wszelakiego sensu (tak się mówi, jak się po prostu nie chce, ja wiem, pan wie, wszyscy wiedzą).

A znów któregoś dnia, kiedy podniosłam wzrok znad komórki, bo akurat postanowiłam oczyścić skrzynkę, okazało się, że wszyscy, nie wyłączając dwóch babć i zakonnicy,  t e ż   akurat bawią się swoimi fonami.

Jedzenie też działa towarzysko.

No i jeszcze, że czasem bywa śmiesznie, kiedy wchodzi konduktor, a nikt nie reaguje na jego "dzień dobry, bileciki poproszę", bo wszyscy mają słuchawki w uszach.

A wszystko to piszę, bo mnie statystyki wq-ą(przy okazji, to jeden z najczęściej spotykanych błędów w prasie - chyba łord - łotr - autokoryguje: zamiast statystyka bywa statystka...) Statystycznie pewnie wyjdzie, że w marcu było 10 stopni ciepła, a tu za oknem jedno wielkie fuuuuuuuj!

 

czwartek, 17 marca 2011
środa, 16 marca 2011

 

 

Nigdy nie dać się nabrać. Jak mnie jakaś panda* miejska prosi o 50 gr na bułkę, to zawsze mi staje przed oczami taka właśnie scenka.


* panda - nie moje, nie wiem czyje, ale propaguję to zamiast żul, łajza itp. Panda miejska to koleś, często i owszem, z podbitym okiem, a robi tak: "pan da na piwo, pan da na bułkę"

niedziela, 13 marca 2011

Wymyśliłam genialną tkaninę. Pomysłu nie zastrzegam, niech ktoś to też wymyśli.

Byłoby to tak: kupuję sukienkę z e-materiału, który miałby zdolność wyświetlania dowolnych wzorów. Potem usbekiem albo zdalnie wgrywam jej różne teksturki, fotki, napisy, cokolwiek, i używam. Pranie w pralce albo ręcznie, to już niech dopracują specjaliści, co będę wszystkich wyręczać.

Mało tego, taki e-materiał mógłby służyć jako tworzywo do pokrywania fasad budynków jako e-farba (np. z okazji święta całe miasto by sobie było biało-czerwone), jezdni jako e-asfalt (można by dowolnie organizować ruch poprzez odpowiednie znaki poziome) i samochodów (e-lakier).

Ale sukienki kręcą mnie najbardziej, rzecz jasna.

Niestety, o ile włamanie do systemu i wyświetlanie brzydkich napisów na murach nie martwiłyby mnie szczególnie, to przejęcie mojej sukienki przez jakiegoś łobuza, oj...

 

Ale na pewno pojawiłyby się i proszki antywirusowe, i różne inne zabezpieczenia, prawda?

To czekam z niecierpliwością.

czwartek, 10 marca 2011

Za pierwszym razem, jak to usłyszałam, ryknęłam śmiechem.

- Pani Basiu, facet z jajami przyszedł, chce pani?!

- Nie, dzisiaj nie potrzebuję, ale w piątek będę musiała skorzystać!

"Facet z jajami" pojawia się dość nieregularnie, ale chyba te podróże dają mu zadowolenie. Kiedyś sprawdziłam, co jest napisane na jajkach, które kupuje pani Basia, no i były tam cyferki, oczywiście. Pierwsza - 3.

 
1 , 2